Serwisy internetowe weryfikujące historię auta, czy warto skorzystać?

3

Raporty historii pojazdu stały się integralną częścią każdego zakupu samochodu używanego. To jeden z najlepszych sposobów na poznanie przeszłości danego pojazdu i ułatwienie poszukiwania używanego samochodu. Co najważniejsze, raport informuje kupujących, czy samochód ma „markowy” tytuł. Branding oznacza, że ​​firma ubezpieczeniowa zadeklarowała całkowitą szkodę pojazdu i przyznała mu tytuł ratowniczy z powodu wypadku, powodzi lub innego zdarzenia katastroficznego.

Numer identyfikacyjny pojazdu jest kluczem do raportu historii pojazdu. Ten numer jest jak numer ubezpieczenia społecznego samochodu: służy do odnotowywania prawie każdego ważnego zdarzenia w życiu pojazdu. Zazwyczaj informacje zawarte w raporcie historii pojazdu obejmują podsumowanie i ogólną ocenę pojazdu wraz ze szczegółami, datami i lokalizacjami. Raport ułatwia sprawdzenie, czy samochód był zarejestrowany w wielu regionach. Inne informacje mogą obejmować opis pojazdu, liczbę poprzednich właścicieli, informacje o wypadku, weryfikację ostatniego przebiegu (co może obejmować ostrzeżenie o cofnięciu się licznika) oraz kontrole legalności i wycofania.

Kilka firm sprzedaje raporty historii pojazdów, obiecując ujawnienie przeszłości każdego pojazdu. Pamiętaj, że żaden raport nie jest doskonały. To tylko tak dobre, jak incydenty, które zostały zgłoszone do bazy danych. Jeśli np. ktoś wpadnie w drobny wypadek i zdecyduje się na naprawę samochodu bez udziału towarzystwa ubezpieczeniowego w obawie przed wzrostem stawek, wypadek nie zostanie uwzględniony w raporcie. Podobnie, jeśli warsztat zajmujący się naprawami nie udostępni swoich danych firmom zajmującym się historią pojazdów, to również nie pojawi się to na raporcie. Tak więc pojazd może mieć uszkodzenie, a ty nie wiedziałbyś o tym po prostu czytając raport. To powiedziawszy, nadal jednak zalecamy sporządzenie raportu historii pojazdu przed jazdą.

Są drogie, ale możesz je dostać za darmo


Raporty największych graczy są drogie. A jeśli kupujesz używany samochód na rynku prywatnym, prawdopodobnie zapłacisz za raporty. Ale jeśli robisz zakupy w salonach samochodowych, to inna historia. Większość głównych dealerów samochodów używanych i niektóre witryny sprzedaży samochodów udostępniają bezpłatny raport. Wiele z tych pojazdów można znaleźć na stronie z inwentarzem używanych samochodów lub na stronach dealerów.

Jeśli znajdziesz się na parkingu z używanymi samochodami i chcesz poznać historię konkretnego pojazdu, poproś o raport. Wszyscy dealerzy mają subskrypcje raportów historii pojazdu, i będą generować bezpłatny raport dla zainteresowanych kupujących. Raport ten staje się cennym źródłem informacji od osób trzecich. Jeśli dealer odmówi sporządzenia raportu historii pojazdu lub dostarczy nieaktualny raport, może to oznaczać czerwoną flagę przed zakupem samochodu.

Bez względu na to, czy robisz zakupy u prywatnych sprzedawców, czy u dealera, dobrze jest wiedzieć, co dostaniesz – a czego nie dostaniesz – w tych raportach.

3 Komentarze
  1. SebaMotoPasjonat mówi

    Zgadzam się, że sprawdzenie VIN-u to podstawa przy kupnie używanego auta, bo sam kiedyś naciąłem się na rzekomo bezwypadkowy samochód, który miał poważną przeszłość blacharską. Takie raporty oszczędzają mnóstwo czasu i nerwów, zwłaszcza gdy sprzedawca próbuje ukryć historię szkód przed kupującym. Skoro już mowa o bezpieczeństwie i odpowiedzialnym podejściu do jazdy, to warto też uważać na inne internetowe narzędzia, które mają nam rzekomo pomagać. Ostatnio trafiłem na ciekawy tekst o tym, czy wirtualne alkomaty faktycznie działają i czy można im ufać przed wejściem za kółko. Myślę, że to równie ważny temat dla każdego kierowcy, który dba o bezpieczeństwo swoje i innych na drodze. Lepiej dmuchać na zimne, zarówno przy zakupie auta, jak i przed samą podróżą.

  2. MarekZzaKierownicy mówi

    Zgadzam się, że raporty VIN to obecnie podstawa przy zakupie używki. Sam kiedyś o mało nie kupiłem auta po poważnym dzwonie, o którym sprzedawca oczywiście nie wspomniał, a raport od razu wyłapał szkodę całkowitą. Skoro już jesteśmy przy temacie weryfikacji różnych rzeczy przez internet w kontekście bezpieczeństwa, to trafiłem ostatnio na ciekawy tekst o tym, czy wirtualne alkomaty to faktycznie pewna metoda sprawdzenia się przed jazdą. Warto rzucić okiem, bo czasem zbyt mocno ufamy internetowym wyliczeniom, a w obu przypadkach – i historii auta, i własnej trzeźwości – stawką jest nasze bezpieczeństwo na drodze.

  3. JarekOdFurek mówi

    Zgadzam się, że raporty po VIN to obecnie absolutna podstawa przy kupnie używki. Sam się kiedyś naciąłem na auto, które miało być bezwypadkowe, a w raporcie wyszła szkoda całkowita, więc te parę złotych za raport może uratować portfel. Dobrze, że świadomość kierowców rośnie i coraz częściej weryfikujemy fakty przed podpisaniem umowy. Zresztą w sieci jest sporo narzędzi, które mają nam ułatwiać życie, ale nie wszystkim warto ufać bezkrytycznie. Ostatnio trafiłem na ciekawy tekst o tym, czy wirtualne alkomaty po imprezie to bezpieczna opcja i czy faktycznie można na takiej weryfikacji polegać. Warto rzucić okiem, żeby nie narobić sobie niepotrzebnych problemów rano po spotkaniu ze znajomymi.

Zostaw odpowiedź